niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 8

Harry postanowił ,że zostawi auto na innej ulicy, a sam odprowadzi mnie pod dom.
-Podobała się niespodzianka?-spytał
-Podobała? Jestem tak strasznie ci wdzięczna, ci i chłopcom. Jesteście niesamowici.-powiedziałam szczerze
- A nie mówiłem?-spojrzał na mnie z podniesionymi brwiami
-Przepraszam. Po prostu.. To jest trudne.-wypuściłam głośno powietrze
-Rozumiem, ale to będzie nasza mała tajemnica.- zaśmiał się,kiedy ja ziewnęłam
-Więc do zobaczenia?-spytałam wiedząc ,że Harry nie może iść ze mną dalej
-Mam nadzieję.-włożył ręce w kieszenie. Okej. I co teraz?!
-Ymn. Taa,więc ja ten. Już pójdę. Czy coś..-odwróciłam się od niego,jednak po trzech sekundach zostałam z siłą odwrócona a moje usta spotkały się z miękką fakturą ust Harry'ego, jego ręce złapały moje policzki a ja stając na palcach położyłam ręce na jego karku.Odsunęliśmy się od siebie , patrząc sobie w oczy.
-Dobranoc,Rudolfie.-powiedział patrząc to na moje usta to na oczy, uśmiechnęłam się szeroko.
-Dobranoc,Harry.-tym razem udało mi się odejść.

Po cichu otworzyłam drzwi, mojego ojca widocznie nie było i chwała za to. Pośpiesznie pobiegłam do pokoju, zdejmując ciuchy i rzucając je do kosza na pranie i pobiegłam cała w skowronkach do łazienki. Spojrzałam w lustro i dotknęłam ust, przypominając sobie Harry'ego. Uśmiechnęłam się i pozbywając się bielizny weszłam pod prysznic, po umyciu zębów,przebraniu w piżamę, weszłam do łóżka biorąc telefon do rąk. Szybko napisałam do Kris,że jestem dawno w domu i idę spać.  Odłożyłam urządzenie pod poduszkę a sama zasnęłam z myślą o chłopaku z kręconymi włosami.

**
Zostałam wyrwana ze snu przez dręczący dzwonek budzika. Jęknęłam i wyłączyłam alarm. Wyjęłam telefon i zauważając ,że jest 15:36 załamałam się. Jestem w kompletnym nie ładzie, mój brzuch domaga się jedzenia. I w dodatku nie poszłam oczywiście do szkoły. Wygramoliłam się z wygodnego łóżka i odsłoniłam zasłony, doznając szoku, było katastrofalnie. Deszcz tak mocno uderzał w chodnik,ulicę i co najgorsze moje okno,  sama zdziwiłam się ,że nie zostałam obudzona. Wczoraj było tak ciepło,przyjemnie,miło, i te jego usta..  Nagle to do mnie dotarło. CAŁOWAŁAM SIĘ Z HARRY'M DO CHOLERY JASNEJ. PODOBAŁO MI SIĘ . A CO GORSZA MU TEŻ!
-O mój boże..-wyszeptałam,zasłaniając usta dłonią,szybko wbiegłam do ubikacji i postanowiłam wziąć zimny prysznic. Od razu było mi lepiej, po chwili jednak uległam i puściłam gorącą wodę i namydliłam się cudownym mydłem o zapachu dzikiej róży. Ubrałam standardowe jeansy,bluzkę z napisem ,,New York" i czarną, miękką bluzę z kapturem. Pościeliłam łóżko i zeszłam po schodach na dół.
-Dzień Dobry, Debby.- głos ojca dotarł do moich uszu,kiedy kroiłam owoce do mojego musli.
-T-tak. Dobry,tato.-wymusiłam uśmiech i przyśpieszyłam czynność
-Uważaj na palce.- jakby powiedział to specjalnie,po tych słowach przecięłam sobie dość mocno palec,sycząc z lekkiego bólu
-Mówiłem?-powiedział z podniesionymi brwiami i wyszedł z pomieszczenia, kierując się do swojego gabinetu.
-Daisie?!-zawołam moją gosposię,kiedy mój palec faktycznie zaczął obficie krwawić
-Co się stało..? O mamo! Co to jest?! Debby złotko, mogłaś zawołać, zrobiłabym ci śnia..obiad.-wzięła moją dłoń i podstawiła pod zimny strumień wody. Od razu poczułam ulgę.
*
Siedziałam w moim pokoju ,najedzona i z zaklejonym plastrem palcem,kiedy dostałam wiadomość:
Kris ,, Szkoda ,że wczoraj poszłaś tak szybko. Była świetna zabawa, wszystko opowiem ci jutro w szkole. Do zobaczenia xx"
Odetchnęłam z ulgą i odpowiedziałam ,,Też żałuje,ale źle się poczułam. Do jutra x" - kłamstwo w sms-ach idzie mi o wiele łatwiej niż normalnie..
Odłożyłam telefon,jednak po 3 sekundach usłyszałam dźwięk połączenia ,,Harry" O MÓJ BOŻE! ODEBRAĆ?! A JEŚLI POWIE ,ŻE ŻAŁUJE!? ŻE TO BYŁ WYPADEK?!
Odrzuciłam złe nastawienie i odebrałam:
-Tak?-powiedziałam lekko podniesionym głosem
-Hej, jak się masz?- spytał a ja czułam jak moje wnętrzności się kurczą
-Wszystko w porządku, wstałam godzinę temu. A jak ty..? I chłopcy?-dodałam szybko
-Oh wspaniale. To znaczy ja wspaniale. Niall jest chory, Zayn śpi, Liam czuwa nad Horan'em a Louis..Sam nie wiem jak ci to wyjaśnić..-zaśmiał się
-Myślisz..Myślisz ,że będzie właściwie jeśli wpadłabym do was.. To znaczy nie chce się narzucać..Po prostu pomyślałam ,że mogłabym pomóc przy Niall'u ii..- dukałam,kiedy mi przerwał
-Hej,Hej spokojnie. Będziemy zaszczyceni jeśli do nas wpadniesz.- powiedział a ja usłyszałam szum i nagle do słuchawki przemówił inny głos.
-Debby. Przyjedź,błagam. Harry odkąd wrócił do domu wczoraj w nocy nie przestaje o tobie gadać. To udręka,kiedy cię tu nie ma. Uratuj nas i chory tyłek Niall'a- Lou zawył do telefonu po czym usłyszałam krzyki i szamotaninę, zaczęłam się śmiać jak opętana.
-Debby. Przepraszam. Louis próbuje być zabawny. Czekamy na ciebie.
-W porządku , będę niedługo.- odpowiedziałam uspokajając śmiech.
Zakończyłam połączenie, szybko uczesałam włosy,umyłam zęby i użyłam tuszu do rzęs. Zabrałam portmonetkę,telefon i klucze po czym schowałam je do torebki. Zakładając buty zauważyłam ojca.
-Wychodzisz?-spytał
-Taak. Do..Kina..Z...Izaak'iem
-Tym młodym Miltonem?-podniósł brwi
-Tak, właśnie z nim.-nerwowo przygryzłam wargę
-Dobrze. Masz pieniądze?-pokiwałam głową
-Więc do zobaczenia.-powiedział na co odwrócił się na pięcie i znów zniknął z pola widzenia. Wyszłam z domu i zatrzymałam taksówkę. Gdyby ktoś zauważył mój wóz pod ich domem, mogłoby być nieciekawie. Podałam starszemu panu znany mi już adres i odjechaliśmy.




----------------------------------
Wieeem. Strasznie krótki, ale jestem w 2 gim i wszystko nowe,nowe,nowe.  Jeszcze dodatkowo teraz mam kilka problemów i wszystko się kumuluje.. Ale zawsze coś lepsze niż nic ! ;) Dziękuje za komy pod ostatnim postem, jestem strasznie happy,kiedy jest choć jeden mały komentarz. Dziękuje jeszcze raz i obiecuje ,że kolejny bd dłuższy i o wiele lepszy(mam nadzieję) ;)
Do Przeczytania <3 !





2 komentarze :

  1. ŚWIETNE ! <3 Jak zawsze z resztą. Louis mnie rozwalił hahahaha. Przyjedź, błagam ! Hahahaha :3 Kocham ten blog za takie sytuacje :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaa, z Izaak'iem poszła xD Nie no chłopaki mnie rozwalili xD

    "Przyjedź,błagam. Harry odkąd wrócił do domu wczoraj w nocy nie przestaje o tobie gadać. To udręka,kiedy cię tu nie ma. Uratuj nas i chory tyłek Niall'a" <-----nadal się śmieję xD Świetnie piszesz, bardzo mi się podoba :D Jest pozytywnie :D
    No i... Daisie to ma refleks xD Na następny dzień się dopiero zorientowała, no brawo :D xD

    PS. Może zajrzysz do mnie?
    Dopiero zaczynam :)
    http://zaprzysiezeni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń