wtorek, 7 października 2014

Rozdział 7

-Niestety, ale resztę drogi musimy przejść pieszo.-zaśmiał się i wyszedł z auta, co uczyniłam za nim.
-Harry, jesteś pewien,że nigdzie nie zabłądzimy?-spytałam stojąc niepewnie na drodze
-Zaufaj mi, to jedno z moich ulubionych miejsc.-puścił mi perskie oko i zaczął iść przez las. O mój boże, zabiera mnie do jednego z jego ulubionych miejsc!? Chyba umrę!

Cholera.-zaklęłam po raz kolejny,kiedy znowu potknęłam się o korzeń.
-Chodź tu i nie marudź.-złapał mnie za rękę, w wyniku czego wylądowałam przyciśnięta do jego boku,zarumieniłam się lekko, ale na pewno teraz było mi wygodniej.
-Za 5 minut będziemy na miejscu, nie pożałujesz.-powiedział tajemniczo, na co lekko się przestraszyłam, ale czułam się bezpiecznie przy jego boku, sama nie wiem czy było to odpowiednie. Wreszcie zauważyłam jakieś światełko między drzewami.
-Co to?-spytałam ciekawa
-Ognisko,chłopcy już tam są.-zauważyłam na jego ustach uśmiech
-Och,myślałam ,że będziemy sami?-zmarszczyłam brwi
-Spokojnie, mamy dużo czasu na prywatność.-znów się zaśmiał ruszając brwiami, na co pacnęłam go w ramię.
-Niall zostaw trochę tych pianek!-usłyszeliśmy głos Liam'a na co oboje wybuchliśmy śmiechem, zwracając tym samym uwagę całej czwórki.
-Witamy,witamy! Nareszcie, przyznajcie się co tak długo?-Louis podszedł do mojego wolnego boku i złapał tak samo jak Harry.
- Debby musiała zmienić ciuchy a po zatem, trochę zapomniałem drogi.-Harry usiadł na belce drewna, ja razem z Lou stałam obok niego.
-Słucham?! Mówiłeś ,że znasz drogę.-powiedziałam zakładając ręce na ramiona
-Tak myślałem, ale przecież jesteśmy!- zaczął się szeroko uśmiechać ,więc odpuściłam wzdychając
-Ci faceci.-Niall stanął obok mnie i udawał ,że piłuje paznokcie.- Same problemy.-dodał wysokim głosem, na co wszyscy się zaśmiali włącznie ze mną i dałam kuksańca w bok blondyna.
-Macie coś do jedzenia?-spytał Zayn,który cały czas klęczał przy ognisku
-My?-spytał Harry
-A kto?-Zayn spojrzał  na niego jak na idiotę
-To wy mieliście zająć się żarciem!- Harry spojrzał na Liam'a ,który wzruszył ramionami.
-Niall?-Lou spojrzał na niego groźnie
-Ochh dobra,dobra. Mam to jedzenie. Pomyślałem ,że wezme coś dodatkowego.-odszedł a po chwili wrócił z torbą podróżną
-Niall! Miałeś wziąć trochę przekąsek ,nie całą lodówkę!- Zayn wyszarpał z rąk blondyna torbę i zaczął wyciągać kilka paczek pianek
- Tak źle , tak nie dobrze. Zdecydujcie się.-zaczął machać rękoma, nie wiem czemu ,ale wybuchłam niekontrolowanym śmiechem, wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni , a ja dalej śmiałam się w najlepsze. Łzy zaczęły cisnąć się do moich oczu, brzuch zaczął boleć.
-Jesteś pewny ,że nic nie piła?-Louis spytał przerażony na Harry'ego
-Mówiła ,że jednego drinka.- zmarszczył brwi, robił to często.
-Ej jestem tu, po prostu jesteście zabawni.-wytarłam łzę i próbowałam się uspokoić.
-Zabawni? Ja myślałem ,że dostałaś jakiegoś ataku!- Liam złapał się za głowę , ciągnąc za włosy.
-Dobrze, więcej nie będę.-wymruczałam pod nosem
-Skończmy temat, siadajcie. Niall przynieś gitarę.-Lou wskazał na auto.


Siedzieliśmy,jedliśmy a nawet śpiewaliśmy. Mój niekontrolowany śmiech pojawiał się co chwila ,rozśmieszając wszystkich jeszcze bardziej. Sama nie wiem ,kiedy wylądowałam na kolanach Harry'ego.
Niall grał cicho na gitarze, a reszta nuciła sobie coś pod nosem, nawet Harry cicho podśpiewywał, co bylo miodem dla moich uszy, jego zachrypnięty głos był fenomenalny.
-Wiecie co? Zdałam sobie sprawę ,że siedzę z piątką nastolatków w lesie i w dodatku jest noc.- powiedziałam głośniej, zwracając tym uwagę wszystkich
-Tak a teraz , każdy z nas cię zgwałci i zakopiemy cię pod drzewem.-Zayn zaczął się śmiać ,ale ja zastygłam i otworzyłam oczy w szoku. Szybko zerwałam się z kolan Harry;ego ,który zdziwił się.
-Boże. Mogłoby tak być. Byłam taka nieodpowiedzialna. Boże-powtórzyłam i złapałam się za głowę
-Ej, Zayn robił sobie jaja. Nie zrobilibyśmy tego.- Harry wstał i próbował złapać mnie za ręke, ale odsunęłam się.
-Wiem, ale byłam tak strasznie nieuważna. Nie myślałam o konsekwencjach, jeśli ojciec się dowie.- Harry zmienił wyraz twarzy na obrzydzenie,kiedy wspomniałam o ojcu.
-Nie myśl o nim. Nie może ci zrobić krzywdy,Debby.-Liam powiedział łagodnie
- Nie, on nie robi mi krzywdy. Po prostu.. Gdyby się dowiedział, taki wstyd. A jeśli ktoś mnie widział? Taka nieodpowiedzialna.- złapałam włosy i zaczęłam ciągnąć za nie.
-Debby. Spokojnie, nikt nic nie widział. Będzie dobrze.-Harry znalazł się przede mną i najzwyczajniej w świecie przytulił. Głęboko zaciągnęłam się zapachem chłopaka ,uspokajając się.
-A teraz chodźcie wszyscy się przytulić , bo mi zimno.-Zayn podbiegł do nas i tak oto wszyscy tkwiliśmy w uścisku.
-Zayn?-zagadnęłam go
-Hee?-spytał ,patrząc na mnie
- Skąd wiedziałeś ,że ten dres mi się spodoba? -spytałam naprawdę ciekawa
-Mam sokole oko.- mrugnął do mnie, na co się uśmiechnęłam

Nie wiem ,która była godzina, ale chyba świtała,kiedy siedziałam z głową na ramieniu Nialla i prawie zasypiałam
-Wiecie co? Ja nie prowadzę.- Louis położył się na karimatę ,która leżała obok ogniska
-Louuuu. Musisz.- Liam siedzący na krześle powiedział śpiąco
-Harry, poprowadź..-Zayn zawył i zmienił pozycję na ziemi
-Mam swoje auto.-Harry,który ogrzewał ręce przy ognisku kiwnął głową w kierunku jego auta
-Debby, poprowadź..-znowu głos Zayna
-Nie mogę. Jak wtedy wrócę do domu?- spytałam roześmiana
-Macie problemy, ja poprowadzę!- Niall ożywił się nagle
-Nie!-krzyknęła pozostała 4, na co blondyn zrobił minę zbitego psa.
-Czemu nie?-spytałam
-Niall i samochód równa się kraksa,karamba i o mój boże. Moje biedne ferrari!!-Lou mordował Nialla wzrokiem
-To nie była moja wina!- Niall odkrzyknął
-Niall, ty zdawałeś 13 razy na prawko..Nie zdałeś!- Zayn powiedział głośno
-Nie martw się Niall, może ten 14 raz będzie szczęśliwy.-pocieszyłam go, na co uśmiechnął się do mnie pocieszony.
-Myśle ,że powinniśmy wracać.-Harry wstał,wycierając ręce w uda
-Dobry pomysł, mam nadzieję ,że ojciec nocował w hotelu..- wstałam
-Nie powinniśmy cię puszczać do domu.-Liam także wstał
-Och , nie masz się czym martwić. Dam sobie radę.- uśmiechnęłam się i pożegnałam z resztą,kiedy Harry złapał mnie za dłoń i skierował się w stronę swojego auta.
----------------------------
Kompletne dno, wiem, ale jest. Mam nadzieję ,że następny będzie lepszy... Dziękuje strasznie za komy! <3!

4 komentarze :

  1. Matko Kochana ! Kocham, kocham, kocham ! genialny rozdział. Potrafisz tak realistycznie pisać ! <3 Boskie i wg najlepszy blog jaki czytam *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne *-* ♥ ♥ czekam na następny ♥ Niesamowite ♥

    http://paint-work-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Weszłam dzisiaj na twojego bloga. Przeczytałam wszystkie rozdziały na raz i chcę więcej, więcej. Masz ogromny talent. Jeszcze nigdy nie czytałam tak genialnego bloga ♥
    Weny Życzę.
    Ps. Przepraszam, że dopiero teraz znalazłam twojego bloga ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany. Nawet nie wiesz jak strasznie mi miło! Dziś będzie nowy rozdział ,więc serdecznie zapraszam <3

      Usuń