czwartek, 2 października 2014
Rozdział 6
Nie zdążyłam nawet głęboko odetchnąć po odjeździe Harry'ego,kiedy usłyszałam Daisy ,która zawołała:
-Debby,kochanie. Twoi przyjaciele już są.
-Przekaż ,że już idę.- odkrzyknęłam ,ostatni raz przeglądając się w lustrze. W szybkim tempie zebrałam torebkę z telefonem i wyszłam na parter.Zauważyłam Jene ,która stała w korytarzu z założonymi rękoma. Jej rude włosy były spięte a jej fioletowa sukienka więcej odkrywała niż zakrywała.
- No witaj!- przytuliła mnie na powitanie ,lekko się uśmiechnęłam próbując ukryć niechęć do jej osoby.
-Daisy,powiedz ojcu ,że wyszłam. Nie wiem , o której wrócę. Może gdzieś przenocuje.- starsza kobieta pokiwała głową na tak i zniknęła za rogiem. Wyszłyśmy na podwórze, gdzie zauważyłam dwa auta.
- Kristen wzięła ze sobą Jaspera. Jadą razem z Oliverem. Ty,Kevin,Jessy i ja jedziemy moim wozem. Bez sensu brać jeszcze twój wóz.- powiedziała wysokim głosem. Wsiadając do auta pomachałam lekko do Olivera i Jessy'ego. Kevin popatrzył na nas w lusterku i odpalił silnik.
Po kilku wskazówkach Jene, dojechaliśmy do celu. Już po wyglądzie , można było stwierdzić ,że klub jest urządzony bogato. Zanim zdążyłam złapać za klamkę, przede mną znalazł się Jessy,który jak przystało mężczyźnie, otworzył mi drzwi. Uśmiechnęłam się do niego i przyjęłam jego pomoc co do wyjścia.
- Nieźle wygląda.-skomentował przy wejściu, kiedy Jene pokazywała nasze dowody.Widocznie nie wyglądamy tak dorośle. Po wejściu do pomieszczenia od razu buchnęła we mnie zapach dymu papierosowego i alkoholu. Normalka, jednak wolałam bankiety.
-Debby, idziesz?- usłyszałam wołającą mnie Kristen z krzywym uśmiechem.
-Tak, jasne.- powędrowałam do niej,jednak wyprzedził mnie jakiś chłopak ,który porwał Kris do żarliwego pocałunku..To było co najmniej krępujące. Odwróciłam wzrok,aż do czasu kiedy dziewczyna parsknęła śmiechem i oderwała się od niego.
-Debby. To jest Jasper, Jasper to jest Debby.- spojrzałam w górę na chłopaka. Typowy. Krótkie włosy,umięśniony a na swojej bluzie logo jakiegoś bractwa.
-Umm..Hej.-wyciągnęłam w jego kierunku rękę, ten najpierw objechał spojrzeniem całą moją osobę,później dopiero wyciągnął dłoń i uścisnął moją pokazując w uśmiechu jeden dołeczek. Ha! Harry ma dwa! CO? Czemu go porównuje?
-Więc cześć. Długo się znacie z Kristen?- z mojego monologu w głowie, wyrwał mnie niski głos.
-Eee.. Jakoś tak 3 lata.- uśmiechnęłam się do niego, oczami skanując gdzie jest reszta.
-Jasper nie wysilaj się na rozmowę. Chodź pójdziemy się napić.- powiedziała niegrzecznie Kristen i ciągnąc Jaspera oddalili się. Jeszcze raz rozejrzałam się za znajomymi i w końcu dojrzałam rudą głowę Jene, choć raz się przydała.. Debb, nie bądź niemiła!-skarciłam samą siebie idąc w ich kierunku.
- Jesteś wreszcie.Zamówiłam ci drinka.-Jene palcem wskazała jakąś szklankę za co cicho, bardzo cicho podziękowałam.
Po godzinie siedzenia w nudnym klubie z jeszcze bardziej nudnym i w większości pijanym towarzystwem prawie zasypiałam, grając na telefonie z sudoku. Jednak moją grę przerwał SMS:
,,Debby, pożegnaj się z przyjaciółmi. Zabieram cię na wycieczkę! Hazz"
Odczytałam wiadomość kilka razy i nadal patrzyłam tępo w ekran.
,,Gdzie jesteś?"- szybko wystukałam odpowiedź
,,Poza zasięgiem wzroku tych pseudo mądrych ludzi. Wyjdź na dwór , podjadę po ciebie w przeciągu minuty- zaśmiałam się na jego słowa
,,Daj mi momencik ;)"- wstałam pośpiesznie, próbując obudzić Jessy'ego ,który leżał na sofie obok.
-Jessy. Wychodzę, przekażesz reszcie?-spytałam, na co otworzył oczy kiwając głową na tak. W duchy piszczałam z radości. Zabrałam torebkę i szybkim krokiem szłam do wyjścia.
Od razu po przekroczeniu progu zaczerpnęłam głęboki wdech i potarłam ramiona. Na dworze było ciemno i dość chłodno. Rozejrzałam się ,ale było to nie potrzebne, bo zauważyłam od razu jeden z wozów,które widziałam w garażu Harry'ego.
- Wsiadasz czy chcesz trochę pomarznąć?- rzucił z uśmiechem
-Jednak wole wsiąść.- zaśmiałam się i weszłam do auta
- Jak na imprezie?- prychnął
- Nie pytaj, wypiłam jednego drinka. Muzyka była do bani, ludzie pijani a jedynym towarzyszem był śpiący Jessy i mój telefon. Dzięki za ratunek!- Harry na moje słowa zaczął się śmiać , co nie powiem brzmiało seksownie.
- Nie ma za co. Ktoś musiał.-stwierdził i odpalił silnik
-Gdzie jedziemy?- spytałam podekscytowana
- Niespodzianka, ale musisz się przebrać. Z tyłu są twoje dresy i bluza. Zayn wybierał ,więc nie miej pretensji!- zaśmiał się ponownie,kiedy próbowałam przejść z przednich siedzeń na tyły.
-Czemu kupiłeś mi ciuchy?
-Chciałem ci zrobić niespodziankę, a w tej sukience będzie ci zimno.- stwierdził
-Mam się tu przebrać?- spojrzałam na niego w lusterku
-To problem?- podniósł brwi
-Eee nie. Po prostu. Nie ważne. Obiecujesz nie patrzeć?- spytałam
-Jasne ,że tak.- prychnął
-Ok.- zdjęłam sukienkę przez głowę i w ekspresowym tępię założyłam nowy strój ,który swoją drogą był śliczny.Przeszłam z powrotem do przodu i zapięłam pas.
-Zayn ma oko.- stwierdziłam
-Zayn po prostu nie widzi życia poza zakupami. Swoją drogą..Ładny stanik.- spojrzał na mnie rozbawiony,kiedy złość i wstyd wychodziła mi na policzki w postaci rumieńców.
-Patrzyłeś!- uderzyłam go w ramię
- Kto by nie patrzył?! I nie bije się kierowcy!- nadal był rozbawiony
- Obiecałeś nie patrzeć!- warknęłam
- Dobrze ,to się więcej nie powtórzy,no!- znów usłyszałam jego gromki śmiech,kiedy założyłam ręce na klatkę piersiową z naburmuszoną miną. Niestety po 2 sekundach jego śmiechu sama nim wybuchłam.
-Zaraz będziemy na miejscu.- odezwał się ,kiedy zjeżdżaliśmy na jakąś boczną drogę.
- Mam nadzieję ,że nie chcesz mnie zabić lub zgwałcić?- spytałam rozbawiona
-Cóż myślę ,że nie. Będę grzeczny obiecuje,madame.- zaśmiał się
-Zawsze lepiej się upewnić.- powiedziałam i wzruszyłam ramionami. Po chwili Harry zatrzymał się obok jakiejś polnej dróżki.
---------------------------------------
TADA! Nie wiem jakim cudem wstawiłam ten rozdział, ale jest i strasznie się ciesze choćby z tych dwóch komentarzy ;) Dziękuje! Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Tak więc znowu nie wiem ,kiedy dam nn, ale postaram się jak najszybciej. <3
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
O matko i córko ! Jak ja Ciebie wielbię. ! Kocham te opowiadanie i ten styl *-* To jest to. " Swoją drogą ładny stanik" - hahaha. Świetna akcja w tym samochodzie hahahahah :3 Pisz dalej i nie zważaj na nic :)
OdpowiedzUsuńKocham, kocham, kocham <3 !!!
Harry! Podglądałeś! :D
OdpowiedzUsuńKocham! Cudownie opisana historia. Bardzo mi się podoba.
Czekam na nn ♥
http://my-revenge-ff-harry-styles.blogspot.com/
Cudowny rozdział!
OdpowiedzUsuńJestem oczarowana twoim sposobem pisania.
Możesz być pewna, że będę tutaj stałym gościem.
Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
illy ♥