-Niestety, ale resztę drogi musimy przejść pieszo.-zaśmiał się i wyszedł z auta, co uczyniłam za nim.
-Harry, jesteś pewien,że nigdzie nie zabłądzimy?-spytałam stojąc niepewnie na drodze
-Zaufaj mi, to jedno z moich ulubionych miejsc.-puścił mi perskie oko i zaczął iść przez las. O mój boże, zabiera mnie do jednego z jego ulubionych miejsc!? Chyba umrę!
Cholera.-zaklęłam po raz kolejny,kiedy znowu potknęłam się o korzeń.
-Chodź tu i nie marudź.-złapał mnie za rękę, w wyniku czego wylądowałam przyciśnięta do jego boku,zarumieniłam się lekko, ale na pewno teraz było mi wygodniej.
-Za 5 minut będziemy na miejscu, nie pożałujesz.-powiedział tajemniczo, na co lekko się przestraszyłam, ale czułam się bezpiecznie przy jego boku, sama nie wiem czy było to odpowiednie. Wreszcie zauważyłam jakieś światełko między drzewami.
-Co to?-spytałam ciekawa
-Ognisko,chłopcy już tam są.-zauważyłam na jego ustach uśmiech
-Och,myślałam ,że będziemy sami?-zmarszczyłam brwi
-Spokojnie, mamy dużo czasu na prywatność.-znów się zaśmiał ruszając brwiami, na co pacnęłam go w ramię.
-Niall zostaw trochę tych pianek!-usłyszeliśmy głos Liam'a na co oboje wybuchliśmy śmiechem, zwracając tym samym uwagę całej czwórki.
-Witamy,witamy! Nareszcie, przyznajcie się co tak długo?-Louis podszedł do mojego wolnego boku i złapał tak samo jak Harry.
- Debby musiała zmienić ciuchy a po zatem, trochę zapomniałem drogi.-Harry usiadł na belce drewna, ja razem z Lou stałam obok niego.
-Słucham?! Mówiłeś ,że znasz drogę.-powiedziałam zakładając ręce na ramiona
-Tak myślałem, ale przecież jesteśmy!- zaczął się szeroko uśmiechać ,więc odpuściłam wzdychając
-Ci faceci.-Niall stanął obok mnie i udawał ,że piłuje paznokcie.- Same problemy.-dodał wysokim głosem, na co wszyscy się zaśmiali włącznie ze mną i dałam kuksańca w bok blondyna.
-Macie coś do jedzenia?-spytał Zayn,który cały czas klęczał przy ognisku
-My?-spytał Harry
-A kto?-Zayn spojrzał na niego jak na idiotę
-To wy mieliście zająć się żarciem!- Harry spojrzał na Liam'a ,który wzruszył ramionami.
-Niall?-Lou spojrzał na niego groźnie
-Ochh dobra,dobra. Mam to jedzenie. Pomyślałem ,że wezme coś dodatkowego.-odszedł a po chwili wrócił z torbą podróżną
-Niall! Miałeś wziąć trochę przekąsek ,nie całą lodówkę!- Zayn wyszarpał z rąk blondyna torbę i zaczął wyciągać kilka paczek pianek
- Tak źle , tak nie dobrze. Zdecydujcie się.-zaczął machać rękoma, nie wiem czemu ,ale wybuchłam niekontrolowanym śmiechem, wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni , a ja dalej śmiałam się w najlepsze. Łzy zaczęły cisnąć się do moich oczu, brzuch zaczął boleć.
-Jesteś pewny ,że nic nie piła?-Louis spytał przerażony na Harry'ego
-Mówiła ,że jednego drinka.- zmarszczył brwi, robił to często.
-Ej jestem tu, po prostu jesteście zabawni.-wytarłam łzę i próbowałam się uspokoić.
-Zabawni? Ja myślałem ,że dostałaś jakiegoś ataku!- Liam złapał się za głowę , ciągnąc za włosy.
-Dobrze, więcej nie będę.-wymruczałam pod nosem
-Skończmy temat, siadajcie. Niall przynieś gitarę.-Lou wskazał na auto.
Siedzieliśmy,jedliśmy a nawet śpiewaliśmy. Mój niekontrolowany śmiech pojawiał się co chwila ,rozśmieszając wszystkich jeszcze bardziej. Sama nie wiem ,kiedy wylądowałam na kolanach Harry'ego.
Niall grał cicho na gitarze, a reszta nuciła sobie coś pod nosem, nawet Harry cicho podśpiewywał, co bylo miodem dla moich uszy, jego zachrypnięty głos był fenomenalny.
-Wiecie co? Zdałam sobie sprawę ,że siedzę z piątką nastolatków w lesie i w dodatku jest noc.- powiedziałam głośniej, zwracając tym uwagę wszystkich
-Tak a teraz , każdy z nas cię zgwałci i zakopiemy cię pod drzewem.-Zayn zaczął się śmiać ,ale ja zastygłam i otworzyłam oczy w szoku. Szybko zerwałam się z kolan Harry;ego ,który zdziwił się.
-Boże. Mogłoby tak być. Byłam taka nieodpowiedzialna. Boże-powtórzyłam i złapałam się za głowę
-Ej, Zayn robił sobie jaja. Nie zrobilibyśmy tego.- Harry wstał i próbował złapać mnie za ręke, ale odsunęłam się.
-Wiem, ale byłam tak strasznie nieuważna. Nie myślałam o konsekwencjach, jeśli ojciec się dowie.- Harry zmienił wyraz twarzy na obrzydzenie,kiedy wspomniałam o ojcu.
-Nie myśl o nim. Nie może ci zrobić krzywdy,Debby.-Liam powiedział łagodnie
- Nie, on nie robi mi krzywdy. Po prostu.. Gdyby się dowiedział, taki wstyd. A jeśli ktoś mnie widział? Taka nieodpowiedzialna.- złapałam włosy i zaczęłam ciągnąć za nie.
-Debby. Spokojnie, nikt nic nie widział. Będzie dobrze.-Harry znalazł się przede mną i najzwyczajniej w świecie przytulił. Głęboko zaciągnęłam się zapachem chłopaka ,uspokajając się.
-A teraz chodźcie wszyscy się przytulić , bo mi zimno.-Zayn podbiegł do nas i tak oto wszyscy tkwiliśmy w uścisku.
-Zayn?-zagadnęłam go
-Hee?-spytał ,patrząc na mnie
- Skąd wiedziałeś ,że ten dres mi się spodoba? -spytałam naprawdę ciekawa
-Mam sokole oko.- mrugnął do mnie, na co się uśmiechnęłam
Nie wiem ,która była godzina, ale chyba świtała,kiedy siedziałam z głową na ramieniu Nialla i prawie zasypiałam
-Wiecie co? Ja nie prowadzę.- Louis położył się na karimatę ,która leżała obok ogniska
-Louuuu. Musisz.- Liam siedzący na krześle powiedział śpiąco
-Harry, poprowadź..-Zayn zawył i zmienił pozycję na ziemi
-Mam swoje auto.-Harry,który ogrzewał ręce przy ognisku kiwnął głową w kierunku jego auta
-Debby, poprowadź..-znowu głos Zayna
-Nie mogę. Jak wtedy wrócę do domu?- spytałam roześmiana
-Macie problemy, ja poprowadzę!- Niall ożywił się nagle
-Nie!-krzyknęła pozostała 4, na co blondyn zrobił minę zbitego psa.
-Czemu nie?-spytałam
-Niall i samochód równa się kraksa,karamba i o mój boże. Moje biedne ferrari!!-Lou mordował Nialla wzrokiem
-To nie była moja wina!- Niall odkrzyknął
-Niall, ty zdawałeś 13 razy na prawko..Nie zdałeś!- Zayn powiedział głośno
-Nie martw się Niall, może ten 14 raz będzie szczęśliwy.-pocieszyłam go, na co uśmiechnął się do mnie pocieszony.
-Myśle ,że powinniśmy wracać.-Harry wstał,wycierając ręce w uda
-Dobry pomysł, mam nadzieję ,że ojciec nocował w hotelu..- wstałam
-Nie powinniśmy cię puszczać do domu.-Liam także wstał
-Och , nie masz się czym martwić. Dam sobie radę.- uśmiechnęłam się i pożegnałam z resztą,kiedy Harry złapał mnie za dłoń i skierował się w stronę swojego auta.
----------------------------
Kompletne dno, wiem, ale jest. Mam nadzieję ,że następny będzie lepszy... Dziękuje strasznie za komy! <3!
wtorek, 7 października 2014
czwartek, 2 października 2014
Rozdział 6
Nie zdążyłam nawet głęboko odetchnąć po odjeździe Harry'ego,kiedy usłyszałam Daisy ,która zawołała:
-Debby,kochanie. Twoi przyjaciele już są.
-Przekaż ,że już idę.- odkrzyknęłam ,ostatni raz przeglądając się w lustrze. W szybkim tempie zebrałam torebkę z telefonem i wyszłam na parter.Zauważyłam Jene ,która stała w korytarzu z założonymi rękoma. Jej rude włosy były spięte a jej fioletowa sukienka więcej odkrywała niż zakrywała.
- No witaj!- przytuliła mnie na powitanie ,lekko się uśmiechnęłam próbując ukryć niechęć do jej osoby.
-Daisy,powiedz ojcu ,że wyszłam. Nie wiem , o której wrócę. Może gdzieś przenocuje.- starsza kobieta pokiwała głową na tak i zniknęła za rogiem. Wyszłyśmy na podwórze, gdzie zauważyłam dwa auta.
- Kristen wzięła ze sobą Jaspera. Jadą razem z Oliverem. Ty,Kevin,Jessy i ja jedziemy moim wozem. Bez sensu brać jeszcze twój wóz.- powiedziała wysokim głosem. Wsiadając do auta pomachałam lekko do Olivera i Jessy'ego. Kevin popatrzył na nas w lusterku i odpalił silnik.
Po kilku wskazówkach Jene, dojechaliśmy do celu. Już po wyglądzie , można było stwierdzić ,że klub jest urządzony bogato. Zanim zdążyłam złapać za klamkę, przede mną znalazł się Jessy,który jak przystało mężczyźnie, otworzył mi drzwi. Uśmiechnęłam się do niego i przyjęłam jego pomoc co do wyjścia.
- Nieźle wygląda.-skomentował przy wejściu, kiedy Jene pokazywała nasze dowody.Widocznie nie wyglądamy tak dorośle. Po wejściu do pomieszczenia od razu buchnęła we mnie zapach dymu papierosowego i alkoholu. Normalka, jednak wolałam bankiety.
-Debby, idziesz?- usłyszałam wołającą mnie Kristen z krzywym uśmiechem.
-Tak, jasne.- powędrowałam do niej,jednak wyprzedził mnie jakiś chłopak ,który porwał Kris do żarliwego pocałunku..To było co najmniej krępujące. Odwróciłam wzrok,aż do czasu kiedy dziewczyna parsknęła śmiechem i oderwała się od niego.
-Debby. To jest Jasper, Jasper to jest Debby.- spojrzałam w górę na chłopaka. Typowy. Krótkie włosy,umięśniony a na swojej bluzie logo jakiegoś bractwa.
-Umm..Hej.-wyciągnęłam w jego kierunku rękę, ten najpierw objechał spojrzeniem całą moją osobę,później dopiero wyciągnął dłoń i uścisnął moją pokazując w uśmiechu jeden dołeczek. Ha! Harry ma dwa! CO? Czemu go porównuje?
-Więc cześć. Długo się znacie z Kristen?- z mojego monologu w głowie, wyrwał mnie niski głos.
-Eee.. Jakoś tak 3 lata.- uśmiechnęłam się do niego, oczami skanując gdzie jest reszta.
-Jasper nie wysilaj się na rozmowę. Chodź pójdziemy się napić.- powiedziała niegrzecznie Kristen i ciągnąc Jaspera oddalili się. Jeszcze raz rozejrzałam się za znajomymi i w końcu dojrzałam rudą głowę Jene, choć raz się przydała.. Debb, nie bądź niemiła!-skarciłam samą siebie idąc w ich kierunku.
- Jesteś wreszcie.Zamówiłam ci drinka.-Jene palcem wskazała jakąś szklankę za co cicho, bardzo cicho podziękowałam.
Po godzinie siedzenia w nudnym klubie z jeszcze bardziej nudnym i w większości pijanym towarzystwem prawie zasypiałam, grając na telefonie z sudoku. Jednak moją grę przerwał SMS:
,,Debby, pożegnaj się z przyjaciółmi. Zabieram cię na wycieczkę! Hazz"
Odczytałam wiadomość kilka razy i nadal patrzyłam tępo w ekran.
,,Gdzie jesteś?"- szybko wystukałam odpowiedź
,,Poza zasięgiem wzroku tych pseudo mądrych ludzi. Wyjdź na dwór , podjadę po ciebie w przeciągu minuty- zaśmiałam się na jego słowa
,,Daj mi momencik ;)"- wstałam pośpiesznie, próbując obudzić Jessy'ego ,który leżał na sofie obok.
-Jessy. Wychodzę, przekażesz reszcie?-spytałam, na co otworzył oczy kiwając głową na tak. W duchy piszczałam z radości. Zabrałam torebkę i szybkim krokiem szłam do wyjścia.
Od razu po przekroczeniu progu zaczerpnęłam głęboki wdech i potarłam ramiona. Na dworze było ciemno i dość chłodno. Rozejrzałam się ,ale było to nie potrzebne, bo zauważyłam od razu jeden z wozów,które widziałam w garażu Harry'ego.
- Wsiadasz czy chcesz trochę pomarznąć?- rzucił z uśmiechem
-Jednak wole wsiąść.- zaśmiałam się i weszłam do auta
- Jak na imprezie?- prychnął
- Nie pytaj, wypiłam jednego drinka. Muzyka była do bani, ludzie pijani a jedynym towarzyszem był śpiący Jessy i mój telefon. Dzięki za ratunek!- Harry na moje słowa zaczął się śmiać , co nie powiem brzmiało seksownie.
- Nie ma za co. Ktoś musiał.-stwierdził i odpalił silnik
-Gdzie jedziemy?- spytałam podekscytowana
- Niespodzianka, ale musisz się przebrać. Z tyłu są twoje dresy i bluza. Zayn wybierał ,więc nie miej pretensji!- zaśmiał się ponownie,kiedy próbowałam przejść z przednich siedzeń na tyły.
-Czemu kupiłeś mi ciuchy?
-Chciałem ci zrobić niespodziankę, a w tej sukience będzie ci zimno.- stwierdził
-Mam się tu przebrać?- spojrzałam na niego w lusterku
-To problem?- podniósł brwi
-Eee nie. Po prostu. Nie ważne. Obiecujesz nie patrzeć?- spytałam
-Jasne ,że tak.- prychnął
-Ok.- zdjęłam sukienkę przez głowę i w ekspresowym tępię założyłam nowy strój ,który swoją drogą był śliczny.Przeszłam z powrotem do przodu i zapięłam pas.
-Zayn ma oko.- stwierdziłam
-Zayn po prostu nie widzi życia poza zakupami. Swoją drogą..Ładny stanik.- spojrzał na mnie rozbawiony,kiedy złość i wstyd wychodziła mi na policzki w postaci rumieńców.
-Patrzyłeś!- uderzyłam go w ramię
- Kto by nie patrzył?! I nie bije się kierowcy!- nadal był rozbawiony
- Obiecałeś nie patrzeć!- warknęłam
- Dobrze ,to się więcej nie powtórzy,no!- znów usłyszałam jego gromki śmiech,kiedy założyłam ręce na klatkę piersiową z naburmuszoną miną. Niestety po 2 sekundach jego śmiechu sama nim wybuchłam.
-Zaraz będziemy na miejscu.- odezwał się ,kiedy zjeżdżaliśmy na jakąś boczną drogę.
- Mam nadzieję ,że nie chcesz mnie zabić lub zgwałcić?- spytałam rozbawiona
-Cóż myślę ,że nie. Będę grzeczny obiecuje,madame.- zaśmiał się
-Zawsze lepiej się upewnić.- powiedziałam i wzruszyłam ramionami. Po chwili Harry zatrzymał się obok jakiejś polnej dróżki.
---------------------------------------
TADA! Nie wiem jakim cudem wstawiłam ten rozdział, ale jest i strasznie się ciesze choćby z tych dwóch komentarzy ;) Dziękuje! Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Tak więc znowu nie wiem ,kiedy dam nn, ale postaram się jak najszybciej. <3
Subskrybuj:
Komentarze
(
Atom
)