sobota, 20 września 2014

Rozdział 5

Rozdział 5
Siedzieliśmy w pokoju jakieś 5 minut ,kiedy dostałam sms'a od Olivera ,który spytał ,gdzie jestem.
- Cholera.- szybko wstałam na nogi i pobiegłam do korytarza, zakładając na stopy buty w ekspresowym tempie.
- Hej, w porządku?- spytał Harry, pojawiając się za mną.
- Nie, Oliver napisał gdzie jestem. Są pewnie w moim domu, muszę szybko wiać.- bez namysłu stanęłam na palcach i ucałowałam jego polik szepcząc ciche dziękuje. Zamknęłam za sobą drzwi, i dopiero wtedy doszło do mnie co zrobiłam. Pośpiesznie weszłam do garażu i zauważyłam ,że Zayn przeciera szmatką moje auto.
- Hej,cześć. Dziękuje. Muszę uciekać. Na prawdę jestem wdzięczna. Wynagrodzę wam to.- w mgnieniu oka znalazłam się w środku samochodu, Louis wymienił z Zayn'em spojrzenie.
- Wszystko ok?- Lou podszedł zatrzymując mnie,kiedy chciałam odpalać.
- Co. Co? Wszystko wyśmienicie. Serio.- wymusiłam nerwowy uśmiech, chłopak tylko kiwnął głową i odsunął się. W mgnieniu oka wyjechałam z ich posesji,włączyłam GPS i po 15 minutach byłam pod swoją rezydencją, gdzie zauważyłam auto moich znajomych i ich samych w moim ogrodzie.

-Hej.-powiedziałam,kiedy tylko podeszłam bliżej.
-Masz zamiar powiedzieć co się z tobą działo?- Kristen przywitała mnie nieco inaczej.
-Um..Miałam stłuczkę, jakiś kretyn wjechał w moje auto i zwiał. Małe uszkodzenia, serdeczni ludzie odholowali mnie do mechanika i w godzinę dojechałam do domu. Próbowałam się z  wami kontaktować,na marne.- kłamstwa wychodziły ze mnie ciurkiem tym samym zapełniając sumienie, choć uśmiechnęłam się pod nosem przypominając sobie słowa chłopców ,,Powiesz ,że pomogli ci życzliwi ludzie".
- Och..Tak, faktycznie. Ktoś wybił okno w domu Kevina. Pojechaliśmy tam, ponieważ jak wiesz razem z Jene wyjechał. Zresztą powinni być za 1godzinę.- Kristen zmieniła wyraz twarzy i lekko się uśmiechnęła.
- Super. To jak z tą imprezą?-spytałam z nadzieją ,że jednak nie pojedziemy..
- Cóż.. Raczej powinno udać się nam wyrobić, w końcu świętujemy sukces twojego ojca!-Jessy uśmiechnął się promiennie i wstał, poprawiając swoją bluzę.
-Mhmm.-odpowiedziałam cicho, skubiąc rąbek zielonej bluzeczki.
- Ok. Oliver, zbierajmy się.- Kristen po obdarowaniu mnie całusem w polik,podreptała za Jessy'm,który mi pomachał. Oliver przytulił mnie pośpiesznie i odszedł za nimi. Odetchnęłam głośno, idąc do domu. W holu unosił się zapach słynnej zapiekanki naszej gosposi, która co prawda była małomówna ,ale według mnie była aniołem. Gotowała,pomagała,sprzątała i nawet  odmówiła większej pensji. Mieszkała u nas, zapewnialiśmy jej byt. Przywitałam się z nią i powędrowałam jeść w samotności posiłek, nawet cieszyłam się ,że ojciec nie wrócił do domu. Ze smakiem zjadłam pyszny obiad i szybkim krokiem poszłam do łazienki ,gdzie wzięłam prysznic i umyłam zęby.

Siedziałam właśnie w ręczniku i myślałam co ubrać , kiedy dostałam sms'a:
,,Hej, tu Liam xx Harry dał mi twój numer. Szkoda ,że tak szybko uciekłaś. Mamy nadzieję ,że przeżyjesz imprezę i jutro po szkole jakoś dasz radę nas odwiedzić? Jeśli masz oczywiście ochotę ;) Mamy kilka atrakcji! Xxx''
Szybko wystukałam odpowiedź:
,,Mam nadzieję ,że mi się uda a wasze atrakcje będą bezpieczne, dzięki za zaproszenie, chętnie skorzystam xx''
Po 2 sekundach Liam odpisał:
,,Nie możemy się doczekać! Li,Niall,Hazz,Lou i Zayn ;)''
Uśmiechnęłam się do telefonu i odłożyłam go.

Zdecydowałam się na sukienkę w kwiaty z koronkowym wcięciem w talii. Była dość wyzywająca , ale jednocześnie było w niej coś skromnego..Prócz ceny.. Do tego zwykłe czarne rajstopy, baletki i skórzana kurteczka.Włosy tylko wysuszyłam i zebrałam w niechlujnego koka,za który mój ociec nie raz groził ,że obetnie mi włosy. Zegarek wskazywał ,że zostało mi jeszcze 10 minut do przyjazdu reszty. Mój telefon wydał dźwięk przychodzącego połączenia  ,więc bez patrzenia odebrałam:
-Tak?
-Wyjdź na balkon.-odezwał się głos po drugiej stronie
-Emmn a kto mówi?- spytałam szczypiąc czubek nosa.
- Harry! No już wyłaź!- zaśmiał się i rozłączył. Pośpiesznie podeszłam do drzwi balkonowych i otworzyłam je. Zostałam powitana zimnym podmuchem wiatru. Podeszłam bliżej barierki i wychyliłam się lekko, zauważając jakieś czarne BMW i Harry'ego ,który stał oparty o wóz.
-Co ty tu robisz?!-krzyknęłam szeptem.
- Przyniosłem ci coś.- zaśmiał się i rzucił we mnie, czerwonym nosem klauna(?)
- Co to jest?- zmarszczyłam brwi
- Miałaś czerwony nos, więc coś musi ci go grzać.- zaczęłam się śmiać i założyłam podarunek przybierając dziwną pozę , a z ust ułożyłam dzióbek. Harry ze śmiechu aż złapał się za brzuch, zdjęłam nos i zaczęłam śmiać się razem z nim.
-Yey. Dzięki, serio. Nie spodziewałam się.- uśmiechnęłam się ,wytykając mu język.
-Nie ma za co, Rudolfie! Dobra lepiej uciekam,widzę ,że jesteś gotowa na imprezę.- zeskanował mój strój.
-Nie żartuj sobie.- wydęłam wargę , jak mała dziewczynka.
-Nie żartuje, ładnie ci. Na prawdę muszę lecieć.- otwierał samochód,kiedy go zatrzymałam.
-Harry?
-Tak?- spojrzał na mnie
-Wolałabym iść ,gdzieś z wami. Dziękuje za nos, jest świetny.-uśmiechnęłam się
- Wiem , załatwi się.- puścił mi oczko i odjechał ?
Co miało znaczyć ,,załatwi się"?
Zaczęłam się martwić ,ale kiedy ścisnęłam podarunek od Harry'ego od razu uśmiech wrócił na moją twarz. Wróciłam do domu, prezent chowając pod poduszkę.






2 komentarze :

  1. Bosz ! Kocham to ! Jesteś genialna. Jak mi się strasznie podobają twoje rozdziały <3 Są mega. Ta sytuacja "czerwony nos". "Rudolfie ! " - to takie piękne *-* Wielbię <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! *-*
    Wspaniale piszesz ♥
    Akcja jest ciekawa :D
    Czekam na nn :* ♥

    http://dont-say-fanfiction-zayn-malik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń