Po odwiezieniu Kris i Jessy'ego oczywiście pojechałam do domu, gdzie czekał na mnie posiłek przygotowany przez Daisy naszą kucharkę. Zjadłam obiad i po odstawieniu naczyń podreptałam do swojej sypialni .Stwierdziłam ,że nie mam nic lepszego do robienia ,więc włączyłam swojego laptopa i przeglądałam TT. Oczywiście Kristen już miała udostępnione zdjęcie swojej nowej sukienki ,którą zakupił jej chłopak Jasper. Nie znałam go zbyt dobrze. Wiedziałam ,że był kapitanem drużyny footbolowej Londynu i był zabójczo przystojny. Jakiś hałas zza okna oderwał mnie od rozmyśleń. Wyjrzałam przez okno i zauważyłam samochód ojca. O nie. Czyli znowu chce mnie zabrać na jakąś chorą imprezę ,której bliżej jest do stypy. Szybko odłożyłam urządzenie na biurko i wskoczyłam do łóżka udając ,że śpię.
-Debby? Twój tato woła cię na parter. Przekazać mu coś?-spytałam Daisy ,patrząc na mnie wyczekująco.
-Powiedz mu ,że za 5 minut zejdę.-wymruczałam w pościel
- Dobrze.-wyszła a ja rzuciłam poduszką w drzwi. Zwlokłam się z łóżka , uczesałam włosy i zbiegłam po schodach.
-Debby! Nie biegaj po schodach! Zachowujesz się jak dziecko!- skarcił mnie na powitanie
-Mi też miło cię widzieć.-usiadłam na przeciwko niego w salonie.
- Więc. Możesz mi powiedzieć o co chodzi z nowymi uczniami w szkole? Masz z nimi problemy? Kevin powiedział mi...-przerwałam mu
-Kevin mówi różne rzeczy. Nie, nie mam problemów. -powiedziałam dość chamsko na co zmarszczył brwi.
-Pamiętaj ,że ja i tak się dowiem. Prędzej czy później.- wyjął z kieszeni jakąś kopertę i podał mi do dłoni.
- Co to?-spytałam zanim rozerwałam papier a moim oczom ukazał się napis,, Zaproszenie"
- Zaproszenie do Teatru z rodziną Olivera. Na dziś wieczór. Oczywiście idziesz ze mną.-opowiedział monotonnie.
-Jasne, jak żeby inaczej. Mama pisała?-zadałam pytanie , które zadaje codziennie.
-Kochanie przerabialiśmy to wiele razy. Ona nie wróci.- spojrzał mi w oczy i złapał za dłoń.-Mi też ciężko Debby. Damy radę.-wstał i wyszedł z pomieszczenia. Mogłam się spodziewać takiej odpowiedzi. Jest mu ciężko?! A kto sprowadzał jakieś baby prawie codziennie do domu od zniknięcia mamy?!- żuciłam zaproszeniem o podłogę i wróciłam do pokoju,gdzie czekała na mnie wybrana sukienka przez mojego wspaniałego tatę. Nawet kiecki nie mogę wybrać. Świetnie. Przynajmniej będzie tam Oliver a nie Kevin lub Jene. Wolnym krokiem podeszłam do mojej toaletki i upięłam włosy w tradycyjnego koka. Zrobiłam lekki makijaż i popsikałam się perfumem w między czasie , Daisy przyniosła mi pasujące buty. Nałożyłam na siebie chabrową sukienkę i czarne szpilki. Do tego dodałam ze swojej garderoby żakiet i zeszłam na parter.
- Wiedziałem ,że sukienka będzie pasować.- moim oczom ukazał się Max Milton!
-Max!- krzyknęłam i przytuliłam go na powitanie.
-Witaj Debby. Podoba się strój?- zapytał poprawiając jakąś Nitkę przy moim nakryciu.
-Tak. Sama się zdziwiłam ,że ojciec wybrał coś tak ładnego.-powiedziałam ciszej na co się zaśmiał.
- Cóż doradziłem mu tylko , kierując się twoim gustem.- był taki wstydliwy. Nie przechwalał się choć miał czym. Czasem chciałabym żeby on był moim ojcem lub chociaż bratem. I skąd powiedzenie ,,chcieć to móc"?!
- Twój tata czeka już w aucie. Idź do niego.- uśmiechnął się
- Jak to? Jest dopiero 16 ! A ty nie jedziesz?- spytałam
- Z tego co wiem chce jeszcze wstąpić na chwilę do Lloydów omówić coś z ojcem Olivera. Nie , przyjechałem tylko poprawić garnitur Jack'a.- pokiwał głową , machając do mnie zanim wyszłam. Faktycznie czekał na mnie w samochodzie, rozmawiając z kimś przez telefon.
- Czemu tak długo?- spytał ,kiedy zajęłam miejsce obok
-Rozmawiałam z Maxem. - opowiedziałam , widocznie to mu wystarczyło bo ruszył. Dom Olivera znajdował się około 12 kilometrów od mojego. W oddali zauważyłam ,że przy szkole stoją znowu ten nieszczęsne Range Rovery i kilka innych aut. Na stadionie widocznie coś się działo. Zauważyłam Harrego wyskakującego z auta ,więc schowałam się pośpiesznie.
-Co to za zadyma? Lepiej ich stąd przepędzę.- odezwał się wściekły ojciec i zatrzymał samochód. Harry odwrócił wzrok ,kiedy mój tata zaparkował obok ich auta. Widocznie zaciekawiło to drugi samochód bo wyszli z niego Niall i chyba Louis..
-Tato błagam. Nie wychodź.- powiedziałam pośpiesznie zanim złapałam go za rękaw.
-Zostań w aucie Debby i na boga, póść mnie!- wrzasnął na co od razu puściłam jego garnitur. Ten wyszedł i pośpiesznym krokiem podszedł do chłopaków. Harry spojrzał na mnie z podniesionymi brwiami i zaśmiał się kręcąc głową. Spuściłam wzrok ,ale kiedy znowu spojrzałam w tamtą stronę mój ojciec uderzył Harrego w twarz, tak że z jego nosa pociekła krew. Brunet spojrzał na niego z furią i chciał oddać jednak dzięki bogu Louis go zatrzymał. Szybko odpięłam pas i wybiegłam z auta.
- Tato!- wrzasnęłam , na co zwrócił się twarzą do mnie
- Wsiadaj do tego cholernego samochodu ,Debby! Mówiłem ci żebyś nie wychodziła!- podszedł do mnie.
-Uderzyłeś go! Mogłeś zrobić komuś krzywdę! - rzuciłam w jego stronę na co uzyskałam odpowiedź w postaci siarczystego policzka, był tak mocny ,że zakołysałam się na szpilkach i prawie upadłam. Spojrzałam przerażona na niego a potem na chłopców z tyłu. Złapałam się za polik a z moich oczu zaczęły kapać słone łzy. Ojciec patrzył z niedowierzaniem na swoją rękę. Wiele razy na mnie krzyczał ,ale nigdy w życiu mnie nie uderzył. Grupka zaczęła iść w naszą stronę i krzyczeć coś do mojego ojca. Stałam jak sparaliżowana i głaskałam za pewne zaczerwieniony policzek.
-Debby ,chodź do samochodu.- Harry odezwał się tóż obok.
- C-co?- spytałam trzęsąc się bardziej ze strachu, nawet lalka barbie może się bać, prawda?
- Wsiadaj do samochodu, twój ojciec cię już nie uderzy. Chodź z nami.- powiedział wolno, ma ładny głos.
- Debby ! Do auta! Migiem!- wrzasnął mój ojciec
- Ja , już idę tato.- szepnęłam , spojrzałam ostatni raz na Harrego ,który teraz widocznie był wściekły. Obleciałam wzrokiem też zdziwionych Louisa i Nialla. Nagle Harry wrzasnął:
- Jasne barbie. Słuchaj się tatuśka ,który traktuje cię jak szmatę!- odwróciłam wzrok z powrotem na niego i powiedziałam niemo: Dupek. Pośpiesznie weszłam do pojazdu i zapięłam pas. Ojciec ruszył z piskiem opon. Nie odzywał się całą drogę. Jednak nie pojechaliśmy do Olivera.
-Wracaj do domu. Jeśli się dowiem ,że komuś opowiedziałaś to..- nie dokończył ,ponieważ wyszłam z samochodu, który od razu po tym odjechał. Wbiegłam od razu na schodu , uprzednio zdejmując buty, szubko rozpuściłam włosy, zdjęłam sukienkę zamieniając ją na pidżamę i wzięłam się za pisanie listu do mamy. Zawsze , kiedy to zrobię jest mi lżej. Opisałam w liście wszystko.. Zakleiłam kopertę i schowałam do kuferka. Położyłam się do łóżka i zaczęłam cicho szlochać. Nagle usłyszałam dźwięk sms'a. Od nieznany:
,,Podziękuj tatuśkowi za mój nos. Odwdzięczę się. ''
Szybko kliknęłam odpowiedź :
,,Nie pisz do mnie. Skąd masz mój numer?! Jeśli ktoś dowie się o tej sytuacji pożałujesz tego."- wysłałam
,, Twoja przyjaciółka Jene była chętna dać mi twój numer..Czyżby? Kto tu bardziej dba o popularność?". Przeczytałam tego sms'a po czym wyłączyłam telefon. Co ja takiego zrobiłam?! Odwróciłam się na brzuch i znowu zaczęłam płakać , nawet nie wiem ,kiedy zasnęłam wtulona w poduszkę.
Super :3
OdpowiedzUsuńhttp://kochamy-one-direction-jak-ja-ciebie.blogspot.com/
http://sometimes-we-forget-who-we-are.blogspot.com/
http://destroyer-zayn-malik.blogspot.com/
Tak jak szybciej Ci pisałam "zyskałaś nową czytelniczkę." Blog jest wspaniały, od razu mi się spodobał. Musisz troszeczkę popracować nad ortografią, ale to się da załatwić, a poza tym nie mam zastrzeżeń. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńPs.Jej ojciec to dupek:)
Świetny !!! <3 Kocham to i pisz go dalej. A zwiastun mówi, że blog jest obiecujący. Naprawdę bardzo dobrze piszesz :* Ahh Harry ... ciekawe jak to będzie ... <3
OdpowiedzUsuńTwoja wierna czytelniczka :*