wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 3


Obudził mnie dźwięk budzika. Świetnie dziś pierwszy dzień szkoły. Przetarłam zaspane oczy po czym wstałam , nakładając na nogi kapcie. Doszłam do łazienki ,gdzie wykonałam poranną toaletę i uczesałam włosy. Na szczęście mój policzek nie był już czerwony, jednak czułam lekki ból. W bieliźnie wróciłam do pokoju i znalazłam odpowiedni strój czyli: Czarne dżinsy i standardową zieloną bluzkę przedłużaną z tyłu z rękawami 3/4. Włożyłam ładny wisiorek i pasujące kolczyki, po czym nałożyłam delikatny makijaż. Zabrałam z biurka torbę i wyszłam z sypialni. W jadalni oczywiście czekały na mnie płatki z jogurtem naturalnym i sok pomarańczowy. Jako ,że nie byłam głodna wypiłam  tylko napój. W korytarzu założyłam swoje vansy i zabierając kluczyki do samochodu wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i upewniając się ,że wszystko mam odjechałam z tej przeklętej posesji. Byłam na parkingu prawie pierwsza, oczywiście moje miejsce było wolne, więc zaparkowałam tam i postanowiłam posłuchać muzyki i poczekać aż reszta uczniów zjedzie się na lekcje. Puściłam swoją ulubioną playlistę i zaczęłam rozmyślać ,kiedy nagle obok mojego wozu zaparkowały nieszczęsne dwa Range Rovery. Założyłam okulary przeciw słoneczne i obróciłam się w drugą stronę.
- Proszę ,proszę. Debby . Jesteś tak wzorową uczennicą ,że pojawiasz się pierwsza w szkole? Myślałem ,że pojechałaś na imprezę z ojczulkiem i nie będzie cię  dziś ..- usłyszałam głos Harrego.
- Przeliczyłeś się.- odpowiedziałam ponuro.
- Harry , odpuść.- odezwał się Zayn,  omotał jeszcze raz spojrzeniem moją osobę i ruszyli w stronę szkoły. Odetchnęłam z ulgą ,kiedy przy wjeździe zauważyłam samochód Jessy'ego. Dość sprawie zaparkował auto obok mojego i wyszedł z niego razem z Kristen i Oliverem.
- Hej.- przywitałam się , uśmiechając się przy tym lekko. Jednak reszta miała nieco inne humory..
-Hej?! Do cholery z twoim hej! Wiesz co ludzie gadają o twoim ojcu?!- naskoczyła na mnie Kristen
-C-co?- spytałam przerażona.
-Boże! Dziewczyno! Nie zgrywaj się! Podpisał umowę z największą korporacją w Londynie! Chyba nigdy nie wybaczę ci ,że nam tego nie powiedziałaś!- chłopcy wybuchnęli śmiechem a ja odetchnęłam z ogromną ulgą.
-Taa , no wiesz dowiedziałam się dziś.- podrapałam się po głowie zakłopotana.
- Iii?- Kristen gestykulowała ręką abym dalej prowadziła dialog.
-No , to tyle?- zaśmiałam się z własnej niewiedzy.
- No nie mów ,że nie powinniśmy tego oblać!- znowu wszyscy się roześmiali a ja tylko zrobiłam głupią minę.
- No tak. Gapa ze mnie. Jedziemy dziś do clubu?- spytałam ,kiedy wyszłam z samochodu, Jessy wziął mnie pod ramię i ruszyliśmy.
- Oj tak, gapa. Jene znalazła nowy club. Powinniśmy się tam wybrać. - Oliver zabrał głos w rozmowie
- Jasne , to o której?- spytał Jessy
- Myślę ,że o 20 powinniśmy zacząć się zbierać pod dom Jene. Ona powie nam jak i gdzie dojechać. A i swoją drogą. Nie będzie dziś jej w szkole , razem z Kevinem wyjechali z rodzicami. Sam nie wiem gdzie.- wzruszył ramionami.
-No to uzgodnione.- Kristen weszła do klasy jako pierwsza. Tym razem nasze ławki były puste. Nowi siedzieli w  ławkach jeszcze dalej. Usiedliśmy jak zwykle czyli od prawej: Ja,Jessy,Kristen,Oliver i dwa miejsca wolne dla reszty. Pierwsza lekcja , supeer.
Było nudno, a profesor jak zwykle na pierwszych lekcjach omawiał jakże świetny podręcznik.
Bałam się ,że wszyscy wiedzą co się wczoraj stało. Co zrobi ojciec jeśli się dowie ,że ta sprawa wyszła. Z tych całych nerwów zrobiło mi się słabo.
- Debby. Dobrze się czujesz?- spytał profesor a cała klasa spojrzała na mnie.
-Chyba odrobinkę mi słabo.- odezwałam się słabym głosem.
- Zabiorę ją do pielęgniarki, profesorze.- usłyszałam głos..Co do cholery?! Harrego?!
-Nie, nie ma potrzeby.- szybko chciałam się wycofać , zanim ten podszedł do mnie , złapał w pasie i wyszedł z klasy.
-Puść mnie. - wybełkotałam
-Jasne.- zaśmiał się i tyle pamiętam. Upadłam na niego i zemdlałam. Budząc się zauważyłam nad sobą jego sylwetkę,pochylającą się nade mną..  Pomrugałam kilka razy i ostrość obrazu polepszyła się.

- Barbie się obudziła?- spytał , mówiąc to głosem jak do dziecka.
-Spadaj. Gdzie jestem?- spytałam , w ogóle nie przejmując się jego słowami.
- U pielęgniarki. Tyle ,że jej nie ma ,więc sam się tobą zająłem.- powiedział normalnie. Szybko zerwałam się z łóżka i zaczęłam dotykać całego ciała. Wszystko na miejscu, ubrania są. Odetchnęłam z ulgą.
- Bez stresu. Po prostu przyniosłem cię tu i czekałem aż się obudzisz. Nie interesują mnie plastikowe barbie.- prychnął wstając. Chociaż go nie lubiłam, to i tak przykro było mi słyszeć takie słowa. Wstałam i właśnie miałam łapać za klamkę ,kiedy ten zagrodził mi drogę.
-Przepraszam. - powiedział nie patrząc mi w oczy. Na szczere przeprosiny mi to nie wyglądało..
- Ok.- powiedziałam tylko i skierowałam się z powrotem do klasy. Chłopak pobiegł za mną i po kilku sekundach już dotrzymywał mi kroku.
-Przeprosiłem, więc o co się droczysz?- spytał łapiąc mnie za ramię abym się zatrzymała.
-Po prostu mnie zostaw.- powiedziałam na jednym wdechu i zdjęłam jego dłoń z mojego ramienia. Włożył obie ręce do kieszeni i patrzył na mnie speszony?
- Przepraszam za wczoraj.. Nie chciałem się do ciebie tak odzywać. Ja..Nie lubię ,kiedy ktoś mi odmawia..- chłopak spojrzał na mnie wyczekująco.
-I czego  oczekujesz? Co mi to dało? Wpadłeś do tej szkoły dwa dni temu. W te dwa dni zdążyłeś razem ze swoimi kumplami sprawić mi więcej problemów niż ktokolwiek w całym moim życiu. Nie znam cię. Wiem ,że masz na imię Harry, jesteś nowy. Do tego jesteś uparty,wredny i masz zmienne humorki jak kobieta w ciąży. Powiedz mi czego chcesz.
- J-aa , po prostu..- zmarszczył brwi i dodał odchodząc- Już nic, zapomnij. Nie będę się więcej narzucał.- zniknął za rogiem, usiadłam na ławeczce obok mojej klasy i schowałam twarz w dłoniach. Co się do cholery dzieje?! Stwierdziłam ,że lepiej jeśli poproszę Maxa o przyjazd po mnie pod szkołę, po może 10 minutach zauważyłam go na holu szkoły.
- Bogu dzięki ,że cię znalazłem. Co jest?- spytał zdyszany.
-Chce jechać do domu.- powiedziałam głosem małej dziewczynki
- Ochh. Ok. Porozmawiam z twoim nauczycielem. Co mam mu powiedzieć?- spytał łapiąc za klamkę
- Że jesteś moim wujkiem. Powiedz ,że źle się czuje a mój ojciec pracuje.- powiedziałam szybko
-Widzę ,że nie marnowałaś czasu.- zaśmiał się i wszedł do pomieszczenia. Z uśmiechem na twarzy zauważyłam ,że Max'owi udało się namówić nauczyciela na zwolnienie mnie z lekcji.
- Tak strasznie ci dziękuje.- powiedziałam mu ,kiedy siedzieliśmy w aucie.
- Nie masz za co. I tak oczekuje wyjaśnień , a swoją drogą. Mam nadzieję ,że miałaś już ospę?- spytał. Co? O co mu chodzi? Widząc mój wyraz twarzy, wyjaśnił.
-Jeśli mam rozumieć to jedziemy do mnie, a Isaac ma ospę wietrzną, więc nie chce cię narażać.- powiedział zerkając na mnie.
- Tak. Przeszłam ospę w wieku 10 lat. Przecież Isaac ma 16, nie jest za stary?- spytałam, marszcząc brwi.
- Debby. Zachorować się da nawet w moim wieku. Choć ja już miałem tę wysypkę. Co do Eve, ona na ten czas wyprowadziła się do swojej matki.- Achh tak strasznie zazdroszczę Isaacowi. Ma świetnego ojca, choć Max nie jest jego biologicznym tatą , ten i tak go tak nazywa. Eve jest cudowną i uczuciową kobietą, idealną dla Maxa, nawet jeśli jest ona od niego o dwa lata starsza. Max jako 35 letni mężczyzna jest na prawdę przystojny!
- Nieźle. Potowarzyszę Isaacowi. Może znowu spróbuję mu wytłumaczyć matmę.- uśmiechnęłam się lekko.
- Zmieniając temat. Czemu chciałaś dziś wrócić do domu?- spytał zatrzymując się na czerwonym świetle.
- Po prostu.. Miałam zawroty głowy, to przez nerwy. Tyle się dzieje..- motałam się w własnych słowach.
-Debby.W pierwszym dniu szkoły?- powiedziałam patrząc na mnie w lusterku
- Po prostu ojciec, za dużo wymaga, cały czas jest nie ufny, Harry też wszystko komplikuje. On wie, Max. Nie mam pojęcia skąd , ale on wie co myślę o Jene i Kevinie.. Rozumiesz? Jeśli on powie komukolwiek, ojciec mnie zabije!- walnęłam ręką w drzwi od auta, powstrzymując łzy , które niebezpiecznie balansowały w moich oczach.
- Jest aż tak źle?- spytał marszcząc brwi
-Nie, jest jeszcze gorzej!- spojrzałam na niego, w jego oczach widziałam współczucie.
- Może.. Da się temu Harremu przemówić do rozumu? No nie wiem.. Zapłacić?- zatrzymał się pod jego domem.
- Nie mam pojęcia, mam wrażenie ,że on po prostu mnie nie lubi.- stwierdziłam odpinając pas bezpieczeństwa. Wyszliśmy z auta , po czym Max pewnym krokiem ruszył do domu.

- Isaac! Jestem!- wrzasnął zapalając światło w dość ciemnym korytarzu. Cóż jedno mogę powiedzieć, kiedy zauważyłam Isaaca w samych bokserkach i krostkach.. Kto by się nie śmiał?
- Cześć. -powiedziałam prawie parskając śmiechem. ten zgromił mnie spojrzeniem i odburknął coś w odpowiedzi.
- Mama dzwoniła?- spytał się Maxa,który nalewał sok jabłkowy do szklanek, jedną z nich podając mi , za co podziękowałam.
- Tak, stwierdziła, że wróci za 3 dni. Ona chyba na prawdę boi się ospy.- zaśmiał się starszy
- Tak właściwie.. Co ty tu robisz Debb?- spytał podnosząc jedną brew i dodając - Jeśli przyszłaś się pośmiać..- zniżył ton głosu na bardziej poważny.
-Ja? Chyba wiesz ,że nie śmieje się z chorych ludzi.- powiedziałam łapiąc się za serce.
- Ochh, tak zapomniałem jaka jesteś wspaniała. Przepraszam Debby.- powiedział ironicznie i wbiegł z powrotem po schodach.
- Nie złość się, przygotuj ksiąski wytłumaczę twoje ostatnie notatki.- krzyknęłam, jednak w odpowiedzi usłyszałam tylko ,,super.". Max posłał mi lekki uśmiech , upiłam łyk soku  i odstawiłam naczynie na blat.
- Na prawdę myślisz ,że mogę mu zapłacić?- po chwili ciszy odezwałam się
- Cóż myślę , że jako nastolatek chciałbym dostać jakieś pieniądze..- podrapał się po głowie.
- Mam nadzieję, a teraz wybacz , idę do Isaaca.-  razem ze szkolną torbą ruszyłam po schodach..
-----------------------------------------------------
No więc, jest 3 rozdział! Są w nim prawdopodobnie jakieś błędy, za co przepraszam. Czas,czas. Mało go. Nie mam pojęcia ,kiedy pojawi się kolejny. Mam nadzieje na jakiekolwiek opinie w komentarzach. Strasznie mi zależy. :) Miłego (mam nadzieję) czytania <3  

2 komentarze :

  1. Świetny rozdział ! Tylko, że to 3 rozdział, a w tytule masz 4 O.o Chyba się pomyliłaś, ale to nie istotne. Bardzo podobała mi się ta sytuacja w szkole - Harry i Debb. Hahahah :) Mam nadzieję, że szybko przeczytam nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział i bardzo wciągający blog, czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń