środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 1

Wygładziłam starannie materiał mojej białej sukienki z czarnymi wstawkami ,kiedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk ,który oznajmiał ,że właśnie ktoś wszedł do naszej rezydencji.
Spojrzałam ostatni raz w lustro i wolnym krokiem zeszłam na parter ,gdzie mój ojciec witał moich znajomych.Jessy zauważył mnie pierwszy.
-Debby wyglądasz olśniewająco.-uśmiechnął się , pokazując przy tym rząd białych zębów.Oddałam uśmiech i stanęłam koło Kristen, wysokiej szatynki, która miała na sobie
czarną sukienkę.
-Piękna sukienka.Czyżby od Miltona?-skomplementowała mnie i zadała pytanie. Dla nie wtajemniczonym .Milton to mój stylista.Jest nawet miły, wydaje się ,że mnie rozumie.
-Dziękuję, twoja także jest przepiękna.Tak, to dzieło Miltona.-odwróciłam wzrok na mojego ojca ,który odchrząknął.
-Wyglądasz ślicznie córeczko.Powinniście się już zbierać. Sam podjedzie jeszcze po Kevina , Jene i Olivera. Zojmię to trochę czasu ,więc może weźmiesz swój samochód ,Debby? Jestem przkonany ,że Kristen i Jessy chętnie się przejadą.-spojrzał na mnie wyczekująco.
-Tak ,tato.-westchnęłam cicho i wzięłam z rąk ojca kluczyki do mojego niesczęsnego lamborgini w kolorze różowym.Czujecie to? Tak? Też czuję się jak lalka barbie.Jessy jak na dżentelmena przystało otworzył nam drzwi.
-Do widzenia tato.-powiedziałam na wychodne i szybkim krokiem weszłam do samochodu.
-Nadal zazdroszczę ci tego cudeńka.Ja po raz 6 będę zdawać na prawko.-Kristen usiadła na przednim siedzeniu obok mnie, za to Jessy bez słowa zajął tylne miejsce i ruszyliśy moim cudeńkiem   do szkoły. Droga przebiegła jak zwykle. Kristen opowiadała gorące ploty tygodnia a Jessy śmiał się ,z każdej opowieści Kris. Jako ,że byłam kierowcą zostałam zwolniona z przymusu śmiania się. Nienawidzę tych ludzi. Są tacy sztuczni, chociaż Kristen można by jakoś jeszcze znieść , tak samo Jessy'ego i Olivera. Kevin i Jene byli najgorsi. Kevin - bufon ,myślący tylko o sobie i rozmawiający tylko z ludzmi na jego poziomie(czytaj :bogaci). Jene- ruda jędza. Tyle mogę o niej powiedzieć. Jestem z nimi w paczce ,ale jeśli miałabym już na prawdę chociaż się zakolegować na pewno nie byłaby to Jene ani Kevin. Zaparkowałam na naszym stałym miejscu i wysiadłam z auta. Reszta zrobiła to samo. Znowu czułam się jak potwór. Kiedy szliśmy przez parking, wszyscy  cichli i odwracali wzrok. Patrzyłam tylko na przód, nie wytrzymałabym spojrzeń tych ludzi. Nigdy nie było w szkole kogoś ,kto mógłby się postawić jednemu z nas. Byliśmy elitką. Doszliśmy do pomieszczenia zwanego dotychczas szkołą, ja natomiast nazwałabym to zoo. Oczywiście w naszej klasie jak zwykle czekał na nas ostatni rząd..Co? Spojrzałam jeszcze raz w stronę krzesła ,gdzie od  3 lat siedziałam.Było zajęte. Moje oczy powędrowały na zdezorientowaną Kristen i widocznie złego Jessy'ego.
-Co robimy?-pisnęła Kristen
- Zaczekajmy na Kevina i Jene.-odezwał się
- Będziemy czekać? Pomyśl co ludzie powiedzą!- skarciła go
- Oni nie wyglądają na przyjaznych. - powiedziałam cicho, co zwróciło uwagę obojga.
-Co ty nie powiesz?-odezwał się głos za mną.
-Witaj Jene.-powiedziałam przez zęby zanim na moją twarz wpełzł sztuczny do granic uśmieszek.
- Kevin poszedł z Oliverem do kafejki. Zaraz pozbędziemy się tych..Ludzi.- Jene pstryknęła palcami a jej czerwone od szminki usta uformowały się w chytry uśmiech.-Hmm..Oni są nawet przystojni.-oblizała wargi, na co mi zabrakło tchu i prawie zwymiotowałam. Nie, ci chłopcy byli nawet ok. Jene oblizująca wargi,fu. Rudowłosa nie zauważając nawet mojego zachowania podeszła odważnym krokiem do nowych.Jako ,że nadal stałam w drzwiach razem z Jessym i Kristen , postanowiłam usiąść na bocznej ławeczce i podsłuchać skrawków rozmowy.
-Hej przystojniaki.-zwróciła na siebie uwagę całej 5 chłopców.
-O ruda.Siema.-odezwał się jeden z nich. Mmm milusio.Ta jakby nie słyszała obrazy, usiadła na ich ławce.
-Jesteście tu nowi?-spytała ,mrugając tak szybko ,że było to aż śmieszne.
-Taa. Przenieśli nas. Jestem Zayn. A reszta to: Harry,Liam,Louis, i..Ee zapomniałem jak się nazywasz?-Mulat spojrzał na blondyna ,który chyba jako jedyny nie miał tatuaży.
-Niall.Niall Horan.-powiedział twardo
-No właśnie i Niall. A ty? Jak masz na imię ruda?-spytał z bezczelnym uśmiechem.
-Jene. Chciałam tylko powiedzieć ,że te dwie ławki są zajęte.-palcem wskazała na miejsce ,gdzie siedział Zayn?
- Spostrzegawcza jesteś. Właśnie tu siedzimy.-zakpił z niej.
-Chodziło mi o to ,że zajęliście miejsce nam.-obleciała wzrokiem klasę i zatrzymała się na Kristen i Jessym. Potem głową wskazała na mnie i ręką przywołała. Jestem jej służącą?!Wstałam i podeszłam wolno do ławki z poważną miną.
-To jest Debby. Tamci to Kristen i Jessy.- jak na zawołanie ukazały nam się także sylwetki Olivera i Kevina. Drugi z nich jak zwykle z wyrzszością wymalowaną na twarzy podszedł do nas , Oliver podreptał tuż za nim.
-To Kevin i Oliver.-Jene widocznie była znudzona
-Sam potrafie się przedstawić ,Jene.-warknął w jej stronę ,jednak ta się nie przejęła.
-Intrygujące. Co w związku z tym?-odezwał się chłopak w lokach. Z tego co zapamiętałam to był Harry.
-Zupełnie nic oprócz tego ,że spadacie stąd.Witaj Debby wyglądasz pięknie.-Kevin ucałował mnie w polik.
-I taki bufon jak ty mi rozkazujesz?-spytał wściekły, na co prawie wybuchnęłam śmiechem.
-Uważaj z kim masz do czynienia.-Kevin żucił ostre spojrzenie ,każdemy z nowych.
- Musicie pogodzić się z rozczarowaniem. Taka elitka jak wy może nam naskoczyć. Grupka przebrzydłych bogaczy i laleczek barbie tańszych od ich torebek.- Blondyn,którego uważałam za najbardziej miłego odezwał się na co mi zabrakło tchu.Spojrzałam na wstrząśniętą Kristen i stwierdziłam ,że lepiej jak się wycofamy.Podeszłam do ławki ,gdzie przed chwilą siedziałam i tam zajęłam miejsce, zostałam obdarzona uśmiechem jednego z 5 chłopców, za to Kevin właśnie zabijał mnie wzrokiem.Jego mina zmieniła się nagle , na przebiegły uśmiech i podszedł do mnie,siadając obok. Odwrócił głowę tak ,aby nikt nie widział co do mnie mówi.
-Co to do cholery miało być Debb?!-warknął mi do ucha
-Nie wyglądają na miłych, lepiej się wycofać Kevin. Po co kłócić się o ławkę? I tak wszyscy się nas boją..Nawet on nazwał nas elitką.-wskazałam kiwnięciem głowy na Nialla?
-Gówno mnie to obchodzi, jestem szanowany w tej szkole i nie dam sobą pomiatać jakiemuś gotowi.-powiedział twardo. Jeden mały szczegół Kevinie, oni nie są gotami. I podobno on jest inteligentny?
-I co masz zamiar zrobić? Wygnać ich? Nawet jeśli byś chciał się bić, to ty , Oliver i Jessy nie dacie rady 5 innym.-powiedziałam monotonnie.
- Kto powiedział o biciu? Co by ludzie pomyśleli ,gdyby zauważyli mnie bijącego się.-pokręcił głową.
-No więc co masz zamiar zrobić?-zadałam to samo pytanie
-Jeszcze nie wiem. Nie zostawię tego tak na długo. A tak po zatem, uważaj bo ludzie już patrzą na ciebie dziwnie. Nie odchodź tak po prostu. To było żenujące Debb.- klepnął mnie w ramię i wyszedł z klasy. Żenujące powiadasz? Ten człowiek doprowadza mnie do istnej furii, tak jak i Jene ,która wyszła za Kevinem. Kristen widocznie zmądrzała i kazała Oliverowi i Jessyemy usiąść obok mnie.
-Kevin jest na ciebie wściekły.-powiedział Oliver ,przygryzając wargę.
-Spokojnie. Kevin nie musi żądzić wszystkimi. - powiedziałam a potem zamilkłam ,kiedy nowi zaczęli ewidętnie wskazywać na mnie palcami. No to milusio. Nasz kochany profesor od Geologi czyli mój wychowawca właśnie wszedł do klasy i jak zwykle wyśpiewał swoją kwestię.
Zaprosił nas na jutrzejsze zajęcia i pożegnał się z nami. Od razu po jego wyjściu nowi gęsiego wyszli z klasy. Wyglądało to nawet zabawnie. Zaśmiałam się cicho co zwróciło uwagę Kris ,która miała nieodczytany wyraz twarzy.
-Chodźmy stąd. - wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia. Ciekawe czy mój ojciec wie coś o nich. Wyszłam ze szkoły i szybszym krokiem doszłam do auta. Wsiadłam , chwilę zajęło aż Kris i Jessy przyjdą. Byłam gotowa żeby wyjechać z parkingu ,kiedy zatrzymały się prz nas dwa range rovery. Jedno z okienek otworzyło się a ja ujżałam twarz Harrego.
-Niezła fura Barbie.-puścił do mnie perskie oko i odjechali.
-To się robi coraz gorsze.- stwierdziła Kristen.Co ja o tym myślałam? Byłam zaintrygowana nową sytuacją. Kevin najwidoczniej nie wiedział co robić ,Jene nie wypowiadała się a ja jako jedna z elitki powinnam się przejmować. Wręcz przeciwnie cieszyłam się ,że istnieją ludzie ,którzy tępią takich ludzi jak my. Cieszyłam się ,że się pojawili. Tylko nie wiedziałam jeszcze co to dla mnie miało znaczyć.
--------------------
Rozdział nie jest sprawdzany, wstawiam to na próbę, jesli ktos skomentuje bd dalej prowadzic tego bloga :)

4 komentarze :

  1. Fajnie się zaczyna.. :D Rili ! Ciekawe jak byś to dalej rozwinęła... co będzie z tą dziewczyną ? Jestem ciekawa :3
    Pisz dalej ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Debby jest ciekawą postacią. Nie wiem czemu trzyma się z elitką skoro tak bardzo ich nie lubi (czemu się z resztą nie dziwię xD). 1D to takie badboy'e zwłaszcza Niall hahahaha xD Narazie mało się dzieje, ale znając Ciebie jeszcze wszystko się rozwinie! ;) Więc życzę Ci weeeny i czekam na nexta :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominuję twój blog do LBA ! ;*
    Więcej tutaj : http://amirroroflife.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Yaay, ciekawie. Tyle, że jak zawsze główna bohaterka mnie wkurza. Nie wiem XD. Debby jest dziwna, ale to u mnie norma, że nie lubię głównych bohaterek. Nawet w swoich własnych ff ich nie lubię XD. Dziwnie trochę dla mnie, że jest klimat szkolny, ale cóż. Jest kilka błędów, ale jeden trochę razi- piszę się goth, a nie got czy jakoś tak, ale to b. nie przeszkadza. Ogółem rozdział miło się czyta, choć wszystko dzieje się dość szybko.

    OdpowiedzUsuń